sobota, 11 października 2014

Brak pieczywa na śniadanie... no problem

      Otworzyłam oczy. Wyciągnęłam ręce w górę i się przeciągnęłam. Wstałam. Rano. W dodatku wyspana :D Z resztkami snu na powiekach podreptałam do kuchni. Po drodze rzuciłam okiem na kalendarz i tylko nabrałam pewności, że dzisiaj jest sobota. Z miłą świadomością, że to weekend dotarłam do kuchni. Zrobiłam sobie poranną kawkę. Dla przyjemności. Siedzę na stołku (gdybym mieszkała w domu w ten śliczny ranek siedziałabym na zydelku przed domem i cieszyła twarz słońcem) i tak się patrzę przez okno na drzewo. I tak niby przypadkiem spojrzałam na chlebownik. Paczę i nie wierzę! Hula po nim wiatr pchający krzak, jak w westernie, tylko kilku dolarów i kowboja brak. Wzięłam kolejny łyk kawy. Właściwie kawki, bo mnie wprowadziła w miły nastrój. Do sklepu nie pójdę, coś się wymyśli. Przygotowałam ciasto na bułki. Zostawiłam je na chwilę, by podrosło a ja dalej kontemplowałam czerń w mojej filiżance :D


Bolos lêvedos (smażone bułki)

składniki:
  1. 200 ml mleka
  2. 100 g masła
  3. 2 jajka
  4. 200 g mąki z pełnego przemiału
  5. 325 g mąki
  6. 100 g cukru
  7. 5 g suszonych drożdży
  8. 1/2 łyżeczki soli
  9. kaszka kukurydziana do wysypania patelni 
wykonanie:
      Mleko podgrzać z masłem aż do jego rozpuszczenia. Wystudzić. Mąkę wymieszać z cukrem. Dodać drożdże i sól. Wymieszać. Jajka rozbełtać, połączyć z przestudzonym mlekiem z masłem. Następnie powoli dodać  do mąki.  Dokładnie zagnieść ciasto.  Zostawić pod przykryciem w ciepłym miejscu do wyrośnięcia - podwojenia objętości (ok. 1-1,5h). Po wyrośnięciu podzielić ciasto na 10 równych kulek. Ułożyć  je na stolnicy i zostawić przykryte ściereczką na 30 minut.  Nagrzać dużą patelnię. Wysypać na nią kaszką kukurydzianą i zmniejszyć ogień na średni. Ułożyć po 3 kawałki ciasta. Wszystkie spłaszczyć łopatką. Smażyć  najpierw z jednej strony ok. 5-10 minut, a potem z drugiej również spłaszczając bułeczkę. Bolos levedos powinny się zezłocić, a nawet lekko przypalić. Upieczone bułki odstawić do przestygnięcia na kratkę i oczyścić je z kaszy.




przepis zaczerpnięty z tej strony, troszeczkę zmodyfikowany

12 komentarzy:

  1. Fabryka Pomysłów11 października 2014 12:27

    musiały być pyszne :) też rano nie chciałoby mi się wychodzić po pieczywo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rano w sobotę to rower albo kino jest mnie w stanie wyciągnąć z domu, pieczywu nie ulegną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to mialaś właściwie bułki omletowe;)

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz spotykam się z takimi bułeczkami, pysznie wyglądają! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ba, one są naprawdę przepyszne i szczerze polecam, tak w razie jakby Ci pieczywa zabrakło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie tak do końca, ale najważniejsze, że śniadanie było smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I proszę...dla chcącego nic trudnego, bułeczki pachną, aż u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo apetycznie wygladają!

    OdpowiedzUsuń
  9. No nie ;] Rozpuszczasz swoich mieszkanców... i wkurzasz sąsiadów tymi zapachami ;]]

    OdpowiedzUsuń
  10. A wiesz tak jakoś mi to lotto, niech wąchają :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo ja zła kobieta jestem, niech wąchają :)

    OdpowiedzUsuń