sobota, 12 grudnia 2015

"Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!” Ale... idę do kuchni

       Przeczytałam książkę o świątecznym strajku. Urządziły go kobiety, które uznały, że ich faceci nie wiedzą ile pracy i wysiłku kosztuje przygotowanie świąt. Kobitki dały im popalić swoim samcom. Oj dały popalić, mówię Wam.
W książce "Strajk na Boże Narodzenie" Sheila'i Roberts są poruszone inne problemy związanych z relacjami w małżeństwach, w rodzinie. Czyli nic nowego. Ale podane w świetny i zabawny sposób.
       Ostatnie strony owej książki przywołały banana na mojej twarzy. Niesamowitym epilogiem książki okazały się przepisy świątecznych dań i ciast pojawiających się w powieści.
Niedługo święta, zatem postanowiłam się z Wami podzielić jednym przepisem, który już zdał egzamin nie tylko w moim domu. Panie i panowie, przed Wami pudding.
       To co mnie do niego przekonało, to fakt, że przygotowuje się go na parze. No to wyglądało jakby ktoś specjalnie wiedział, że jestem miłośniczką takiego przygotowywania jedzenia. A żem nie chytra na wiedzę, chętnie się z nią dzielę.


PUDDING Z FIG

według przepisu Carol, znany niegdyś jako pudding z fig pani Moyle

składniki:
  1. 1/3 łyżeczki sody
  2. 1/3 łyżeczki soli
  3. 1/3 łyżeczki cynamonu
  4. 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
  5. 1/3 łyżeczki ziela angielskiego
  6. 1/2 szklanki mąki
  7. 1/2 szklanki cukru
  8. 1/3 szklanki rodzynek
  9. 1/3 szklanki mieszanki kandyzowanych owoców
  10. 1/3 szklanki pokrojonych fig
  11. 1/3 szklanki pokrojonych daktyli
  12. 1/3 szklanki startego jabłka
  13. 1/3 szklanki startej marchewki
  14. 2 łyżeczki stopionego masła
  15. 1 ubite jajko
  16. 1 łyżeczka soku z cytryny
wykonanie:
       Suche składniki razem przesiać i zmieszać je z suszonymi owocami. Następnie dodać starte jabłko i marchewkę. Wymieszać. Dodać roztopione masło, ubite jajko i sok z cytryny. Wymieszać. Przełożyć do foremki i wstawić do garnka przystosowanego do gotowania na parze. Parować około 1 godziny. Pudding musi pozostać nieco wilgotny. Upewnijcie się, że środek jest twardszy. Po schłodzeniu jeszcze bardziej stężeje. Podawany powinien być na gorąco. Wcinałam obie wersje, czyli na gorąco i zimno. Obie były smaczne.
       Pudding przykryty folią może stać w lodówce kilka tygodni (tak twierdzi autorka przepisu). 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz