Sopot

      Zazwyczaj chadzałam po brzegu morza odbiegając od fal. Co jakiś czas fajnie znów poczuć się dzieckiem. Później wspiełam się poza wydmy. Płuca wypełniałam morskim powietrzem i jodem na molo w Sopocie. Jest tam bardzo ładnie. Jest gdzie spacerować i przypuszczam, że latem jest tam tłok. Teraz było całkiem miło. Ludzi jak w niskobudżetowym horrorze, tak że bez problemu można było spacerować.
      W kolejce SKM przydarzyło mi się coś bardzo miłego. Otóż, siedziała sobie dziewczyna. I być może to skrzywienie, rzuciłam okiem co też przeglądała na telefonie. Wiem. Nieładnie. Była bardzo zajęta przeglądaniem blogów. I w pewnym momencie ujrzałam tam mój blog! Czytała mój przepis:) Dziękuje ci nieznajomo, że trafiam ze swoją kuchnią również na Wybrzeże :D






Popularne posty z tego bloga

Terapia na wiosenne przesilenie

Mała przerwa w pracy krzywdy nie czyni

Jeszcze 4 dni i... wolne