wtorek, 17 października 2017

Rosół na niepogodę

Za oknem jest całkiem przyjemnie. Mimo że jesień, nie chlupie deszcz jesienny. Jednak jutro, a nawet za chwilę, może się to zmienić. Ech ta pogoda... jest jak kobieta, która nie może zdecydować się, której torebki bardziej potrzebuje, a którą chce :D
Dziś ciepło, jutro zimno, pojutrze mokro i wietrznie... Brrr.  To czas , kiedy najbardziej narażeni jesteśmy na wszelkiego rodzaju infekcje. Wsiadam  do tramwaju/autobusu/metra, gdzie połowa pasażerów kicha na lewo i prawo, a druga połowa zakrywa się przed zarazą. Zabawne jest, że można mieć naturalną odporność na repertuar pogodowy, ale na to co ludzie w sobie hodują, już nie za bardzo. Są sposoby, aby wzmocnić odporność. Można przyjmować tran (kapsułki w zupełności sprawę załatwią), wcinać czosnek... że niby to problem w komunikacji miejskiej? Eee, nie wydaje mi się. Chuchnie się na chodzący inkubator chorób i ten ucieknie w panice :D Można też raczyć się dobrym miodkiem (pamiętajcie, żeby nie dodawać go do gorącej herbaty czy mleka - wówczas straci swoje walory!), ale również jak to miały w zwyczaju nasze mamy i babcie podawać gorący rosół. Czy to sprawę załatwi? Może nie do końca, ale przynajmniej zjemy gorąca zupę i będziemy mieli gdzieś tam w podświadomości, że to była dobra rzecz, jaką dla siebie zrobiliśmy. Dla zdrowia i podniebienia :D



ROSÓŁ DROBIOWY
składniki:
  1. 3 skrzydełka z kurczaka
  2. 2 pałki z kurczaka
  3. włoszczyzna
  4. natka pietruszki
  5. nać selera
  6. kostka rosołowa
  7. przyprawa do rosołu
  8. sos sojowy jasny 
  9. pieprz biały
  10. sól ziołowa
  11. listek laurowy
  12. woda
 wykonanie:
Włoszczyznę obrać, umyć i pokroić w słupki. Włożyć do garnka. Mięso dokładnie umyć i wrzucić do garnka. Następnie warzywa i mięso zalać wodą. Garnek wstawić na gaz, doprawić przyprawami i doprowadzić do zagotowania (ale nie pozwolić aby zawrzał). Kiedy rosół będzie już zaczynał się gotować zebrać powstałe szumowiny i zmniejszyć ogień pod garnkiem na tyle, aby rosół lekko "pykał". Pokroić natkę pietruszki i selera wrzucić do rosołu. Gotować do momentu, aż warzywa będą miękkie. Podawać z makaronem nitki.


poniedziałek, 9 października 2017

Takie tam ciekawostki

Czy wiesz, że...
Niepozorny, mniejszy lub większy ziemniaczek, kartofel, pyra (nazwa w zależności od regionu) jest bardzo zdrowym warzywem. W 1567 roku, Hiszpanie przypłynęli z tą bulwą na pokładzie i tak ziemniak trafił na stoły Europejczyków, a że my cały czas się zbliżamy do Europy to i na naszych talerzach też króluje i to w różnej postaci. Można z niego przyrządzić całkiem sporo różnych  smakołyków. Wdzięczność nasza dla hiszpańskich marynarzy, powinna być ogromna, gdyż obecnie uważamy go już za swojaka i nie można sobie wyobrazić jakby to było, kiedy by go nie było:) Jak się okazuje ziemniak nie jest taki zły. Niektórzy znawcy przeróżnych diet, twierdzą, że tuczący. Możliwe. Ale jego „tuczność” zależy od tego z czym go zajadamy. Jeżeli podajemy w towarzystwie gęstych sosów, to nie sposób zaprzeczyć tym teoriom. Jednak, kiedy sosy i tłusta okrasa idą w odstawkę, to już taki ziemniak jest dużo mniej kaloryczny.  W 100g kartofli gotowanych w wodzie jest bowiem jedynie 75 kcal. Prawda, że całkiem mało. Poza tym takie ziemiory zawierają całkiem sporo witamin i minerałów. Są w nim witaminy H, K, B1, B2, B6 i PP. Ziemniak ma w sobie  pierwiastki mineralne, głównie potas i fosfor oraz niewielkie ilości magnezu, wapnia, żelaza, manganu, sodu, fluoru, jodu i siarki.  Jedząc często ziemniaki, uzupełniamy niemal wszystkie niedobory substancji mineralnych w naszym organizmie. Choć sama rzadko je jem, bo wolę kaszę, ryż, to jednak od czasu do czasu mam na nie chęć.  Ziemniak tak się wbił do naszego menu, że hodowcy zaczęli wymyślać poprzez krzyżówkę nowe odmiany. W Polsce zarejestrowanych jest 135 odmian ziemniaków (100 jadalnych i 35 skrobiowych). Na półkach sklepowych można znaleźć czerwone, do gotowania na parze, do sałatek,  idt. W wyniku tych krzyżówek, powstało ponad tysiąc odmian. Tyle nie jesteśmy chyba w stanie spróbować, niemniej parę na pewno się udało. Ziemniak przez  Organizację Narodów Zjednoczonych w 2008 roku został uhonorowany, bo właśnie ten rok został ogłoszony Międzynarodowym Rokiem Ziemniaka i nie jest to chyba zasługa tego, że z zimniaka powstają wysokoprocentowe trunki:)




ZASMAŻANE ZIEMNIAKI
składniki:
  1. ok. 1/2 niedużych ziemniaków
  2. czosnek
  3. masło
  4. papryka sypka
  5. tymianek
  6. sól morska
  7. pieprz
wykonanie:
Ziemniaki nie obierać, a jedynie dobrze wyszorować. Ugotować na parze do miękkości. Ugotowane przekroić na połówki. Przyprawić przyprawami. Trzy ząbki czosnku obrać i drobno posiekać, a następnie podsmażyć na maśle. Dodać przyprawione ziemniaki i podsmażać do zrumienienia.



niedziela, 17 września 2017

Wszycy zapomnieli o urlopie, mnie przypomniały o nim zdjęcia, które przeglądałam

Niektórzy czas letniego odpoczynku nazywają wakacjami. Dla mnie to nietrafione określenie. Ktoś, kto już zakończył edukację, ma zwyczajnie urlop i niekoniecznie w sezonie letnim :) To ten moment, kiedy olewam budzik, śpię ile chcę i wstaję bez pośpiechu... Bo mogę!

Jest bosko. Jednak, aby odczuć faktyczny stan urlopowy należy zmienić miejsce pobytu. Jest to wskazane, żeby odpocząć od widoków, które oglądam lub/i będę oglądać przez resztę roku. Ponieważ uległy mi już wszystkie szczyty górskie, postanowiłam pojechać w tym roku na wybrzeże.

Niektórzy twierdzą, że poza leżakowaniem za parawanem, nie ma co tam robić. Mnie akurat leżaki, parawany i inne nadmorskie rekwizyty są zbędne. Nie jestem rasową turystką, która smaży się z wyżej wymienionymi rekwizytami. W nosie mam opaleniznę. Zwyczajnie, za nerwowa jestem :) Ale za to przeszłam wzdłuż i wszerz miejscowość, w której spędzałam urlop. Wybór miałam całkiem fajny, bo mogłam spacerować promenadą nad morzem lub deptakiem nad jeziorem. Przydatną usługą było to, że można było wypożyczyć rower. To skorzystałam. Nie raz :D

Naładowana pozytywną energią i jodem musiałam porzucić to przyjazne miejsce. I po co?  Niestety o zgrozo, po to aby wrócić do pracy...



















niedziela, 23 lipca 2017

Paryż może poczekać




Paryż może poczekać. Serio. Naprawdę może poczekać. Tak, do końca świata. Ale od początku.
Poszłam do kina na film „Paryż może poczekać”. Pełna entuzjazmu. Usiadłam w fotelu. I…
Po zakończonym seansie wiedziałam, że zostałam oszukana. Bo to co zostało wyświetlone na kinowym ekranie trudno nazwać filmem. To była reklama Francji. Na dodatek bardzo nieudolna, bo w żaden sposób nie spowodowała, abym chciała zobaczyć ten kraj.
Głównym bohaterem filmu nie są ludzie. Tylko sponsor Leica, producent m.in. aparatów kompaktowych. Jednak dla prawdziwego pasjonata fotografii, jakość prezentowanych zdjęć, zrobiona wspomnianym aparatem, zdecydowanie nie zachęci do wydania bagatela 20000 złotych.
Koncepcja, by pokazać Francję inaczej niż przez pryzmat Paryża, była fajnym pomysłem. Jednak większość akcji dzieje się w hotelach, na drodze i restauracjach. Francuski bohater wchodzi w rolę przewodnika turystycznego i przynudza z tym samym zapałem jak zawodowiec.
Ujęcia są nieprzemyślane, zrobione jak do paradokumentu, zresztą jest to nawet zgodne z prawdą. Za tę produkcję jest odpowiedzialna 80letnia żona Francisa Forda Coppoli, która do tej pory zajmowała się kinem dokumentalnym. Jak widać doświadczenie w branży filmowej może wyjść bokiem. Muzyka jest irytująca – od tragicznego udźwiękowienia (myślałam, że głośniki szwankowały w kinie, lecz obsługa mnie, i nie tylko mnie, zapewniła, że jest to oryginalny dźwięk) po sam dobór repertuaru.
Dodatkowo, jeżeli nie znacie francuskiego – połowa filmu minie Wam na domyślaniu się o co kaman. Nie dowiedziecie się – ponieważ tłumacz znał tylko język angielski. Za dystrybucję w Polsce jest odpowiedzialna  firma Kino Świat.
Zapewne tylko kawa (no dobra latte), którą nabyłam przed seansem uratowała mnie przed drzemką podczas tego nieudanego debiutu żony Coopoli.
Z kina wyszłam bardzo zdegustowana. A co poprawia humor po kiepskim filmie? Oczywiście czekolada (ale ta zostaje w boczkach) albo długi spacer. No to był spacer.














czwartek, 29 czerwca 2017

Bo trochę zostało

Na szatkownicy starłam ogórki kiszone. Następnie dodałam pozostałe składniki. W zasadzie zrobione. Ale otworzyłam lodówkę i zobaczyłam pozostała garstkę surówki kimchi. Za mało, aby wystąpiła solo. Chwilę pomyślałam. No bo co? Wyrzucić garstkę, bo zostało. Albo polizać? Bez sensu. Jestem osobą, która uwielbia recycling również w lodówce, ale bez przesady, nie czekam na pojawienie się penicyliny. Połączyłam bez konkordatu kimchi z ogórkiem.



SURÓWKA Z KISZONEGO OGÓRKA I KIMCHI
składniki:
  1. 4 ogórki kiszone
  2. 1 średnia cebula
  3. 1/2 świeżej papryki czerwonej
  4. trochę surówki kimchi
wykonanie:
Ogórki opłukać i zetrzeć na szatkownicy (lub cienko pokroić w plasterki). Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Paprykę opłukać, osuszyć i pokroić w kostkę. Kapustę z sałatki kimchi pokroić drobno, dodać do ogórków i połączyć z sosem z surówki kimchi. Wymieszać.

środa, 7 czerwca 2017

Światowo na talerzu

W nocy, bez świadków... no prawie, zawsze ktoś słucha na linii. Został zawarty cichy pakt, że strony zainteresowane założą koalicję. Bez agitacji środowisk politycznych, bez populistycznych haseł, bez nacisków, dobrowolnie, bez ingerencji administracji UE, NATO, czy USA. Zrobiłam na obiad cyce kurze w doborowym towarzystwie świeżego zielonego groszku cukrowego. I nie tylko. Ale o pozostałych członkach przeczytacie poniżej. I jeżeli taki międzynarodowy posiłek Was zainteresuje, to nawet znajdziecie sposób jak go zrobić. Jednym słowem jakoś tak światowo się zrobiło na talerzu:)


KAPUSTA CHIŃSKA Z KURCZAKIEM
składniki:
  1. 1 pierś z kurczaka
  2. ryż kiełkujący
  3. 1 marchewka
  4. 1/2 papryki czerwonej
  5. groszek cukrowy
  6. kapusta chińska
  7. sos sojowy
  8. papryka ostra w proszku
  9. pieprz kolorowy
  10. ostra przyprawa do kurczaka  
  11. 1/2 limonki
  12. olej kokosowy
wykonanie:
Mięso opłukać osuszyć włożyć do pojemnika próżniowego. Z przypraw przygotować marynatę i pokryć nią mięso. Przykryć pojemnik i odessać powietrze. Pojemnik z mięsem włożyć na ok. 1 godzinę do lodówki (oczywiście można mięso przygotować w normalnym pojemniku).
Kapustę opłukać, osuszyć i pokroić w paski. Marchewkę obrać, opłukać i pokroić w słupki. Paprykę opłukać i pokroić w cieniutkie paseczki. Groszek cukrowy opłukać i przekroić na pół. 
Wyjąć pierś z lodówki, pokroić w kostkę i obsmażyć. Następnie dodać marchew, paprykę, groszek i kapustę. Wymieszać i podsmażać. Przykryć pokrywką i chwilę dusić. 
Ryż ugotować zgodnie z przepisem. Podawać razem.