wtorek, 28 listopada 2017

Brak norm, nawet ziemniaki są fioletowe

Co by było gdyby świat okazał się wspaniała planetą, na której nie byłoby podziałów na lepszych/gorszych. Gdyby ludzie byli dla siebie mili, nie używaliby kulsonów na każdym kroku. Okazywaliby sobie szacunek, grzeczność... utopia, co?
Nie wiem jak jest w innych krajach, ale odnoszę wrażenie, że u nas robi się makabrycznie. Wrogość na każdym kroku. Zwróciłam ostatnio jednemu panu uwagę, że na przystanku się nie pali, czego potwierdzeniem jest oznaczenie przymocowane w dość widocznym miejscu. Oczywiście fuknął na mnie, tyle że coś takiego na mnie nie działa. Po wymianie zdań przeszedł w sam koniec przystanku. Nie ja jedna tam byłam i nie mnie jednej przeszkadzał ten smród, a jednak nikt z obecnych tam osób nie zareagował. Co się dzieje??? Dlaczego nie reagujemy? Czy nie powinnyśmy wymagać, aby przestrzegano ustalonych norm. Moim zadaniem tak, tylko dlaczego pozostali milczą i biernie przyzwalają na ich łamanie. Potrafię zwrócić uwagę, jak ktoś zachowuje się niewłaściwie. Poważnie. I wiecie co, to nie boli, a z czasem może odnieść pozytywny skutek. 
A tymczasem mój zmysł powonienia wyczuwa, że żarełko gotowe, więc pędzę do kuchni pozostawiając Was z pytaniem, dlaczego?


 PIECZONA PIERŚ W PŁATKACH Z FIOLETOWYMI ZIEMNIAKAMI

składniki:
  1. 2 piersi z kurczaka
  2. płatki kukurydziane
  3. kolorowy pieprz świeżo mielony
  4. papryka sypka słodka i ostra
  5. czosnek granulowany
  6. sól ziołowa
  7. 1 kg fioletowych ziemniaków
  8. przyprawa do kurczaka
  9. 2 jajka
  10. oliwa
  11. tymianek
wykonanie:
Ziemniaki umyć i ugotować na parze na wpół twardo. Pierś opłukać, osuszyć i pokroić na mniejsze kawałki. Wrzucić do pojemnika i przyprawić przyprawami. Ja wykorzystuję pojemnik próżniowy i wkładam na godzinę do lodówki, ale oczywiście można wykorzystać normalny pojemnik.Ziemniaki przekroić na pół i ułożyć na blaszce. Mięso wyjąć z lodówki, obtoczyć w roztrzepanych jajkach, a następnie w płatkach i układać na blaszce. Ziemniaki posmarować oliwą i posypać tymiankiem. Następnie blachę wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut w temperaturze 180st.





środa, 8 listopada 2017

Dzień dobry

Czy Wy również macie wrażenie, że to o Was?


CODZIENNA RADOŚĆ

Ledwie oczy przecierasz
ze snu
a już ciepłym spojrzeniem
ogarniasz pokój
witasz książkę pożegnaną wczoraj
lampę ciekawską co zagląda wszędzie
lakier różowy niecierpliwy
by otulić twe paznokcie
kołdrę wierną chroniącą tajemnic
poduszkę tulącą policzek
noc
w noc
słyszącą zwierzenia

Kochana jesteś
przez wszystkich i przez wszystko

Jerzy Hac




wtorek, 31 października 2017

Wesołego Halloween.

Cukierek albo psikus! Dzieciaki (a żeby tylko one hihi) poprzebierane, wyglądające jak straszydła, strzygi czy inne upiory wykrzykują pod drzwiami 31 października oparte potępieńczo o dzwonek! ;]



niedziela, 22 października 2017

Filmowy gulasz



Wyobraźnia to straszna rzecz. Siedzi człowiek w domu, czyta jakieś skandynawskie kryminały. Jeden za drugim. I nie dość, że czytanie to przyjemność sama w sobie, ale człowiek może zapoznać się z wieloma scenariuszami, których prozaiczne życie nie dostarcza.
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Idziecie do absurdalnie drogiej restauracji. Jecie wszystko co mają najlepsze w menu. Popijacie wino wyprodukowane z bajecznej winiarni, która rocznie produkuje tylko sto butelek. Kiedy już doznaliście transmigracji, gdzie wciągaliście ambrozje i popijaliście nektarem... z wolna, acz nie ubłaganie grawitacja rzeczywistości ściąga w dół. I dup. Kelner pyta, czy życzycie sobie na deser rachunek.
Odpowiadacie, że i owszem, ale najpierw idziecie przypudrować nosek w toalecie.
Chwilę otwarciu się drzwi toalety, słyszycie bass. Nie, to nie serce, to pierwsze nuty melodii Mission Impossible.
Oceniacie pomieszczenie. Kibel odpada - to nie Transpoting. To co? Okienko? Nie jest zamurowane jak w La Femme Nikita... 
Przemykacie ciemnymi uliczkami, a w tle za plecami pojawia się napis Mission Impossible: Eat and Run!



GULASZ Z INDYKA Z PIECZARKAMI
składniki: 
  1. ½ kg mięsa z indyka gulaszowego
  2. ½ kg pieczarek
  3. 3 cebule
  4. 5 ząbków czosnku
  5. 1 łyżka pieprzu w ziarnach
  6. 1 łyżka miodu
  7. 1 łyżeczka soli ziołowej
  8. 1 gruszka
  9. 1 łyżka masła
  10. 1 łyżka tymianku
  11. 3/4 litra bulionu
wykonanie:
Mięso opłukać i osuszyć. Pieczarki obrać i przekroić na połówki. Włożyć do garnka wraz z mięsem i podsmażać chwilę. Cebulę i czosnek obrać. Cebulę pokroić w kostkę, a czosnek w plasterki. Dodać do mięsa i podlać bulionem. Dodać pozostałe przyprawy oraz 1 łyżkę  miodu. Dusić na małym ogniu. Gruszkę opłukać i pokroić w plastry, a następnie podsmażyć z tymiankiem na maśle. Dodać do gulaszu. Dusić, aż mięso będzie miękkie.


wtorek, 17 października 2017

Rosół na niepogodę

Za oknem jest całkiem przyjemnie. Mimo że jesień, nie chlupie deszcz jesienny. Jednak jutro, a nawet za chwilę, może się to zmienić. Ech ta pogoda... jest jak kobieta, która nie może zdecydować się, której torebki bardziej potrzebuje, a którą chce :D
Dziś ciepło, jutro zimno, pojutrze mokro i wietrznie... Brrr.  To czas , kiedy najbardziej narażeni jesteśmy na wszelkiego rodzaju infekcje. Wsiadam  do tramwaju/autobusu/metra, gdzie połowa pasażerów kicha na lewo i prawo, a druga połowa zakrywa się przed zarazą. Zabawne jest, że można mieć naturalną odporność na repertuar pogodowy, ale na to co ludzie w sobie hodują, już nie za bardzo. Są sposoby, aby wzmocnić odporność. Można przyjmować tran (kapsułki w zupełności sprawę załatwią), wcinać czosnek... że niby to problem w komunikacji miejskiej? Eee, nie wydaje mi się. Chuchnie się na chodzący inkubator chorób i ten ucieknie w panice :D Można też raczyć się dobrym miodkiem (pamiętajcie, żeby nie dodawać go do gorącej herbaty czy mleka - wówczas straci swoje walory!), ale również jak to miały w zwyczaju nasze mamy i babcie podawać gorący rosół. Czy to sprawę załatwi? Może nie do końca, ale przynajmniej zjemy gorąca zupę i będziemy mieli gdzieś tam w podświadomości, że to była dobra rzecz, jaką dla siebie zrobiliśmy. Dla zdrowia i podniebienia :D



ROSÓŁ DROBIOWY
składniki:
  1. 3 skrzydełka z kurczaka
  2. 2 pałki z kurczaka
  3. włoszczyzna
  4. natka pietruszki
  5. nać selera
  6. kostka rosołowa
  7. przyprawa do rosołu
  8. sos sojowy jasny 
  9. pieprz biały
  10. sól ziołowa
  11. listek laurowy
  12. woda
 wykonanie:
Włoszczyznę obrać, umyć i pokroić w słupki. Włożyć do garnka. Mięso dokładnie umyć i wrzucić do garnka. Następnie warzywa i mięso zalać wodą. Garnek wstawić na gaz, doprawić przyprawami i doprowadzić do zagotowania (ale nie pozwolić aby zawrzał). Kiedy rosół będzie już zaczynał się gotować zebrać powstałe szumowiny i zmniejszyć ogień pod garnkiem na tyle, aby rosół lekko "pykał". Pokroić natkę pietruszki i selera wrzucić do rosołu. Gotować do momentu, aż warzywa będą miękkie. Podawać z makaronem nitki.


poniedziałek, 9 października 2017

Takie tam ciekawostki

Czy wiesz, że...
Niepozorny, mniejszy lub większy ziemniaczek, kartofel, pyra (nazwa w zależności od regionu) jest bardzo zdrowym warzywem. W 1567 roku, Hiszpanie przypłynęli z tą bulwą na pokładzie i tak ziemniak trafił na stoły Europejczyków, a że my cały czas się zbliżamy do Europy to i na naszych talerzach też króluje i to w różnej postaci. Można z niego przyrządzić całkiem sporo różnych  smakołyków. Wdzięczność nasza dla hiszpańskich marynarzy, powinna być ogromna, gdyż obecnie uważamy go już za swojaka i nie można sobie wyobrazić jakby to było, kiedy by go nie było:) Jak się okazuje ziemniak nie jest taki zły. Niektórzy znawcy przeróżnych diet, twierdzą, że tuczący. Możliwe. Ale jego „tuczność” zależy od tego z czym go zajadamy. Jeżeli podajemy w towarzystwie gęstych sosów, to nie sposób zaprzeczyć tym teoriom. Jednak, kiedy sosy i tłusta okrasa idą w odstawkę, to już taki ziemniak jest dużo mniej kaloryczny.  W 100g kartofli gotowanych w wodzie jest bowiem jedynie 75 kcal. Prawda, że całkiem mało. Poza tym takie ziemiory zawierają całkiem sporo witamin i minerałów. Są w nim witaminy H, K, B1, B2, B6 i PP. Ziemniak ma w sobie  pierwiastki mineralne, głównie potas i fosfor oraz niewielkie ilości magnezu, wapnia, żelaza, manganu, sodu, fluoru, jodu i siarki.  Jedząc często ziemniaki, uzupełniamy niemal wszystkie niedobory substancji mineralnych w naszym organizmie. Choć sama rzadko je jem, bo wolę kaszę, ryż, to jednak od czasu do czasu mam na nie chęć.  Ziemniak tak się wbił do naszego menu, że hodowcy zaczęli wymyślać poprzez krzyżówkę nowe odmiany. W Polsce zarejestrowanych jest 135 odmian ziemniaków (100 jadalnych i 35 skrobiowych). Na półkach sklepowych można znaleźć czerwone, do gotowania na parze, do sałatek,  idt. W wyniku tych krzyżówek, powstało ponad tysiąc odmian. Tyle nie jesteśmy chyba w stanie spróbować, niemniej parę na pewno się udało. Ziemniak przez  Organizację Narodów Zjednoczonych w 2008 roku został uhonorowany, bo właśnie ten rok został ogłoszony Międzynarodowym Rokiem Ziemniaka i nie jest to chyba zasługa tego, że z zimniaka powstają wysokoprocentowe trunki:)




ZASMAŻANE ZIEMNIAKI
składniki:
  1. ok. 1/2 niedużych ziemniaków
  2. czosnek
  3. masło
  4. papryka sypka
  5. tymianek
  6. sól morska
  7. pieprz
wykonanie:
Ziemniaki nie obierać, a jedynie dobrze wyszorować. Ugotować na parze do miękkości. Ugotowane przekroić na połówki. Przyprawić przyprawami. Trzy ząbki czosnku obrać i drobno posiekać, a następnie podsmażyć na maśle. Dodać przyprawione ziemniaki i podsmażać do zrumienienia.



niedziela, 17 września 2017

Wszycy zapomnieli o urlopie, mnie przypomniały o nim zdjęcia, które przeglądałam

Niektórzy czas letniego odpoczynku nazywają wakacjami. Dla mnie to nietrafione określenie. Ktoś, kto już zakończył edukację, ma zwyczajnie urlop i niekoniecznie w sezonie letnim :) To ten moment, kiedy olewam budzik, śpię ile chcę i wstaję bez pośpiechu... Bo mogę!

Jest bosko. Jednak, aby odczuć faktyczny stan urlopowy należy zmienić miejsce pobytu. Jest to wskazane, żeby odpocząć od widoków, które oglądam lub/i będę oglądać przez resztę roku. Ponieważ uległy mi już wszystkie szczyty górskie, postanowiłam pojechać w tym roku na wybrzeże.

Niektórzy twierdzą, że poza leżakowaniem za parawanem, nie ma co tam robić. Mnie akurat leżaki, parawany i inne nadmorskie rekwizyty są zbędne. Nie jestem rasową turystką, która smaży się z wyżej wymienionymi rekwizytami. W nosie mam opaleniznę. Zwyczajnie, za nerwowa jestem :) Ale za to przeszłam wzdłuż i wszerz miejscowość, w której spędzałam urlop. Wybór miałam całkiem fajny, bo mogłam spacerować promenadą nad morzem lub deptakiem nad jeziorem. Przydatną usługą było to, że można było wypożyczyć rower. To skorzystałam. Nie raz :D

Naładowana pozytywną energią i jodem musiałam porzucić to przyjazne miejsce. I po co?  Niestety o zgrozo, po to aby wrócić do pracy...