środa, 14 września 2016

I po zasłużonym lenistwie

Witajcie cepry!

Urlop ma to do siebie, że kończy się znienacka. Nagle dochodzi do świadomości to, że czas nastawić budzik, aby rano wstać i zacząć ponownie tyrać na emeryturę... tfu co ja napisałam. Miałam na myśli oczywiście program 500+. 

Jak już wspomniałam, zaskoczył mnie koniec urlopu. Zwłaszcza ten budzik. Chociaż na wywczasach nie był mi potrzebny, by o szóstej być już na szlaku. Oczywiście szalałam, ale gwiazdą ratowników górskich nie byłam. Bom świadoma.

Swoją drogą odnoszę wrażenie, że ludzie albo podchodzą do gór z lekceważeniem albo głupieją... albo jedno i drugie. Miałam kilka przypadków zetknięcia się z takimi tzw. turystami. Szkoda słów, ale jednak parę skreślę.

To oni są najważniejsi. To oni mają wszędzie pierwszeństwo. To oni są w ogóle na pierwszym miejscu. Dzięki takim "turystom" GOPR ma co robić, ale woleliby mieć takich akcji głupoty jak najmniej. Tak przypuszczam.

Zdobywałam co się dało, a że pogoda mi bardzo sprzyjała, to się nie leniłam i nie szlifowałam Krupówek. Biegałam w góry. Ha! Biegałam, dobre sobie. Z wywalonym jęzorem wspinałam się z Hali Gąsienicowej na Przełęcz Świnicką przy silnym wietrze. Rozsądek nie pozwolił mi iść dalej. Ale za to mogłam nacieszyć oczy wspaniałymi widokami.

Co prawda kiedy wspinałam się coraz wyżej, to coraz więcej na siebie zakładałam. Ale to mi w ogóle nie przeszkadzało. Po owianiu przez wiatr, ale halny to na szczęście nie był pognałam na Kasprowy.. choć Świnica... Zawrat kusiły. Śmiertelnie kusiły.

Stamtąd już zjechałam w trosce o własne kolana. Co prawda cena za ten zjazd mnie powaliła, jednak kolana ważniejsze - mam po jednym na nóżkę i zero backupu. 
Odwiedziłam również mniejsze szczyty, m.in. Sarnia Skałę. Bardzo lubię tam wchodzić. 
Posiedzieć, popatrzeć na rozciągający się z niej widok.

Ale wszystko ma swój koniec. Wróciłam do domu, zahaczając o ziejącego ogniem smoka w Krakowie. Po powrocie do domu oprałam się szybko, aby ruszyć dalej. Tym razem było to nasze polskie wybrzeże. Po spacerach na nierównej powierzchni trzeba było złapać pion, dlatego prosty teren bardzo był w tym pomocny. I tak fajnie minął mój urlop. A Wam jak się udały wakacje/urlopy?






zdjęcia zaprezentuję w następnym wpisie


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Ogrzać się można nie tylko w promieniach słońca...

Wiecie co można robić, kiedy ma się wolne? Kiedy można zrobić absulotnie wszystko na co się ma ochotę?

Walnąć na zieloną trawkę zdala od ludu pracującego i gdzieś gnających bez większego sensu. Leżeć na trawce, której nie zafajdał żaden pies z osiedla. Pachnącej. Bez przydrożnego ozonu. I tak leżeć i dawać się opromieniać słońcu. Ależ to piękne! 

Albo ukryć się gdzieś w cichym kącie w domu, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Nastawię nastrojową płytę i wskoczę do łóżka z książką. I przez chwilę będę żyć cudzym życiem.

Albo wskoczyć na rower. Pedałować na bezdroża, przedzierać się przez krzaczory. Pić wodę z żabami. Rozrywać zębami jesiotra w strumieniu. Spać pod gołym niebem... eee chyba trochę przyszalalam ;]

Ech... Ale wiecie co? Nic z tych rzeczy. Usiadłam w kuchni włączyłam piekarnik. W tym upale to nawet przecież nie poczuję, nie? Pot powoli zaczął perlić się na czole. Co chwilę chustką ścierałam pot i patrzyłam jak zauroczona we wnętrze piekielnika tfu... piekarnika, gdzie dochodziły... pierogi ^^


PIECZONE PIEROGI

składniki - ciasto:
  1. 2 i 1/2 szklanki mąki
  2. 4 łyżki oliwy z oliwek
  3. 2 jajka (jedno do ciasta, drugie do posmarowania pierogów)
  4. 1/2 szklanki ciepłej wody
  5. 20g drożdży świeżych
  6. 1 płaska łyżeczka soli
składniki - farsz:
  1. ok. 3/4 szklanki kaszy jaglanej
  2. 25 dag białego chudego twarogu
  3. kiełki na patelnię
  4. 1 duża cebula
  5. oliwa
  6. sól ziołowa
  7. pieprz
  8. pikantna przyprawa
wykonanie:
Kaszę ugotować do miękkości i odstawić do wystudzenia. Do miski wyłożyć twaróg i rozdrobnić go widelcem. Cebulę obrać, pokroić w kostkę i zrumienić na oliwie razem z kiełkami. Następnie do sera dodać kaszę, cebulę. Doprawić przyprawami do smaku i dokładnie połączyć wszystkie składniki.
Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie. Na stolnicę  wsypać mąkę, sól, wybić jajko, wlać oliwę i rozpuszczone drożdże. Zagnieść elastyczne, gładkie ciasto. (gdyby ciasto było zbyt twarde dolać trochę wody). Wyrobione ciasto przełożyć do miski i przykryć ściereczką. Pozostawić na  30 minut do wyrośnięcia. Na posypaną  mąką stolnicę wyłożyć  wyrośnięte ciasto, zagnieść pozbawiając je pęcherzyków powietrza, rozwałkować, a następnie wyciąć szklanką albo pokroić na kwadraty. Na każdy kłaść po dużej łyżce farszu i zlepić. Gotowe pierogi  przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Posmarować je rozmąconym jajkiem. Piec w piekarniku ok.30 minut w temperaturze 170 st. C.
(Oczywiście farsz w zależności na co kto ma ochotę:)

sobota, 23 lipca 2016

Bo zielono mi

Kolor zielony jest kolorem natury, a głównym znaczeniem tej barwy jest równowaga. Podobno przebywanie wśród zieleni uspokaja. Mało tego, jeszcze regeneruje siły witalne. Jest to też kolor nadziei i z taką właśnie nadzieją wzięłam się za upieczenie zielonych babeczek. Równowaga we mnie była, bo paćka na babeczki zielenią biła po oczach to i  robota szła bardzo sprawnie. Co prawda nie wiedziałam, co też wyjdzie mi z tego wypieku, ale... z wielką nadzieją czekałam na wynik. I oto moja wiara w zieleń została nagrodzona, bo babeczki wyszły pierwsza klasa. Muszę przyznać znawcom barw, że faktycznie daje on uczucie spełnienia:)


                        BABECZKI SZPINAKOWE
składniki:
  1. 450 g - szpinaku mrożonego rozdrobnionego
  2. 3 jajka
  3. 1⅓ szklanki – cukru pudru
  4. 1⅓ szklanki - oleju
  5. 1/3 mąki ryżowej i 1 szklanka mąki bezglutenowej
  6. 2 łyżeczki - proszku do pieczenia
  7. zapach waniliowy
  8. 1 łyżeczka - cukru waniliowego
wykonanie: 
Szpinak rozmrozić, odcedzić z nadmiaru wody i w razie potrzeby drobno posiekać (najlepiej kupić szpinak siekany). Odstawić na bok.
Jajka zmiksować z cukrem. Dodać olej i mąkę, przesianą z proszkiem do pieczenia. Wymieszać, po czym połączyć ze szpinakiem. Gotowe ciasto nakładać do papilotek lub foremek do babeczek (jeżeli nie są silikonowe należy je natłuścić). Piec przez ok. 50 minut w temp. 180 st. C.




poniedziałek, 11 lipca 2016

Brownie w całkiej nowej odsłonie

Nie mając ciekawszych pomysłów spędzenia wolnego czasu, postanowiłam otworzyć moje magiczne pudełeczko „na później”. W owym pudełku znajdują się różne rzeczy. Przede wszystkim przepisy pospisywane na różnych kartkach, paragonach czy serwetkach. Są to przepisy moje, jak i innych.

Zwolniłam blokadę. Uruchomiła się maszyna losująca. Komisja w składzie mojej osoby pilnowała przebiegu. I…

Szczęśliwym przepisem wylosowanym do realizacji okazał się brownie z czerwonej fasoli.

Zrobiłam ciacho. Dumna z siebie, ugryzłam kawałek. Nie mogłam uwierzyć. Ego się skurczyło. Ugryzłam drugi kawałek, a ego jeszcze mniejsze. No niby zjeść się da, ale to co miało urwać, nawet nie poruszyło. Fail! Po całości.

Zwykle mam nosa do przepisów, ale tym razem mój nosek wprowadził mnie w maliny. Znudzonym wzrokiem patrzyłam na ten placek… Popiłam kawy. Znów spojrzałam. Miałam ochotę rzucić ciastem do kosza za trzy punkty. Stwierdziłam, że go uratuję. Tak też powstał mały torcik.




BROWNIE Z FASOLĄ I KREMEM CZEKOLADOWYM
składniki - ciasto:
  1. 1 puszka fasoli czerwonej
  2. 1 średni banan
  3. 2 jajka
  4. 3 płaskie łyżko kakao
  5. 30g oleju kokosowego
  6. 1 płaska łyżeczka sody
  7. 1/2 szklanki cukru pudru
  8. 1/2 tabliczki czekolady gorzkiej
  9. 50g orzechów laskowych
składniki - krem:
  1. 250 ml śmietanki 36%
  2. 250 g ser mascarpone
  3. 2 łyżki cukru pudru
  4. 4 łyżeczki kakao
wykonanie - ciasto:
Fasolę dokładnie przepłukać, odsączyć i wrzucić do miski. Dodać obranego i pokrojonego banana, a następnie dodać jajka, olej kokosowy, kakao, sodę i cukier puder. Wszystko zblendować na jednolitą masę. Dodać pokrojoną drobno czekoladę i orzechy laskowe. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia i wylać do niej ciasto. Piec ok 50 minut w 180st. C. Upieczone ciasto ostudzić i przekroić na trzy części.
wykonanie - krem:
Śmietankę ubić na sztywno,  pod koniec ubijania dodać cukier puder. Ser mascarpone utrzeć krótko w osobnej misce dodając do niego kakao. Partiami dodawać do serka ubitą śmietanę krótko miksując.
Gotowym kremem przełożyć upieczone i przekrojone uprzednio ciast. Schłodzić w lodówce.

wtorek, 5 lipca 2016

Trening przedurlopowy

Posprzątałam biurko i pojechalam na wybrzeże na trening przedurlopowy. Poleżałam nawet na plaży. Co prawda nie byłam statystyczną plażowiczką, bo nie miałam parawanu. Do wody nie odważyłam się wejść. Moczyłam stopy i czułam się jak na krioterapii. Później uznałam, że byłam w Rzymie i wystarczy. Zatem odwiedziłam stare, znajomy kąty ;)