Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Sie ma buraczku

Grafika
      Nie mam zielonego (jak eco to eko) pojęcia, czy buraczyska i ziemiory rosły w bezpiecznej odległości od szos pełnych tirów i innych czterokołowych pojazdów. Zresztą nie były rozciapciane, więc musiały nosić kamizelki odblaskowe. Jak je spotkałam stało przy nich, że są ekologiczne. Łudzę się, że jedynie rowery przejeżdżały obok nich. Przekonana, że z bulwami jest wszystko ok,  postawiłam na zdrową sałatkę. Jej wygląd zdominowały buraki, bo te cholery dają niesamowity kolor. Być może chciały przykuć uwagę. Zresztą co burak w dzieciństwie wciągnie tym na starość trąci (oby to nie był uran). Można jednak przy dobrym skupieniu dostrzec inne składaniki. A jak ktoś nie daje rady i ma zaparowane okulary, to rozpozna organoleptycznie co do sałatki jeszcze trafiło.       Tyle, że sałatki już nie ma, a lizanie zdjęcia nie odda faktycznego smaku. Zatem korzystając z magii interneta wydrukuję na Waszych monitorach skład sałatki :D SAŁATKA Z BURAKIEM składniki: 3

Bo lubię

Grafika
      Lubię ciasta. Piec. Z jedzeniem to już nie tak bardzo. Skubnę, podelektuję się i mój apetyt zostaje zaspokojony. Zatem co zrobić mając taki dylemat. Piec ciasta, a następnie karmić nimi kaczki w Saskim? Kaczki sobie dadzą radę (nawet tabliczki są stawiane, że kaczuszki dadzą sobie radę). Zatem co? W domu niby się cieszą na ciasto, ale na widok form do ciasta odruchowo popuszczają paski w spodniach. Zatem padło na znajomych. Będą się toczyć jak kuleczki ^^       Dlaczego lubię piec ciasta? Jest kilka przyczyn. Jedną z nich jest to, że mnie to uspokaja. W sumie gdybym była znerwicowana mogłabym pracować w cukierni :) Ale tym razem stało się inaczej. Z nienacka, podczas podróży z pracy do domu, dopadła mnie chęć. Nie miałam sprecyzowanego pomysłu. W zamrażarce miałam już pojemniczek uzbieranych białek (jak dobrze, że można je mrozić:) Po drodze wdepnęłam jeszcze do sklepu po jakieś drobiazgi i moje oczy ujrzały twaróg. Białe wylazło  przed szereg i bardzo dobrze. Tym to sposobem

Taka jesień mi pasuje

Grafika
      Jestem ciepłolubnym stworzeniem. Nienawidzę zimnej wody, mrozu i wszelkich tych niekorzystnych czynników, które wywołują gęsią skórkę. Tej jesieni jestem mile rozczarowana panującą za oknem temperaturą i ogólnie stanem wilgoci. Mogę być tak rozpieszczana do kolejnego słonecznego lata. Niewiele się zastanawiając w taką pogodę i w weekend (niestety już miniony) wybyłam z domu na rowerowe szaleństwo. 22 st. C w październiku to dla mnie jak kolejne Boże Narodzenie bez stania w kuchni. Prawdziwe święto ^^

Brak pieczywa na śniadanie... no problem

Grafika
      Otworzyłam oczy. Wyciągnęłam ręce w górę i się przeciągnęłam. Wstałam. Rano. W dodatku wyspana :D Z resztkami snu na powiekach podreptałam do kuchni. Po drodze rzuciłam okiem na kalendarz i tylko nabrałam pewności, że dzisiaj jest sobota. Z miłą świadomością, że to weekend dotarłam do kuchni. Zrobiłam sobie poranną kawkę. Dla przyjemności. Siedzę na stołku (gdybym mieszkała w domu w ten śliczny ranek siedziałabym na zydelku przed domem i cieszyła twarz słońcem) i tak się patrzę przez okno na drzewo. I tak niby przypadkiem spojrzałam na chlebownik. Paczę i nie wierzę! Hula po nim wiatr pchający krzak, jak w westernie, tylko kilku dolarów i kowboja brak. Wzięłam kolejny łyk kawy. Właściwie kawki, bo mnie wprowadziła w miły nastrój. Do sklepu nie pójdę, coś się wymyśli. Przygotowałam ciasto na bułki. Zostawiłam je na chwilę, by podrosło a ja dalej kontemplowałam czerń w mojej filiżance :D Bolos lêvedos (smażone bułki) składniki: 200 ml mleka 100 g masła 2 jajka 200 g mąk