Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

Królewski dzień

Grafika
       Wychodzę z pracy. Limuzyna, która zabierze mnie do domu już czeka. Płynnie mija korki i podwozi mnie pod dom. Wchodzę na klatkę, wskakuję do windy i mykam na właściwe piętro. Wchodzę do domu, a tam już czeka kąpiel z bąbelkami, które pykają w rytm zapuszczonej muzyczki relaksacyjnej. Zanurzam się w wodę i świat staje w miejscu. Po kąpieli wskakuję w cieplutki mięciutki szlafroczek, zasiadam wygodnie w fotelu i już wjeżdża pyszny obiad. Do tego lampka wina i pełny relaks. Fajnie brzmi…         Cóż rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Wychodzę z pracy, wsiadam do czerwonej limuzyny MZA. Kierowca chyba nieprzyzwyczajony do transportu ludzi, rzuca nami jak workami kartofli. Mocny chwyt za poręcze utrzymuje mnie w pozycji stojącej. Wkoło pełno ludzi, którzy z mydłem raczej się nie przyjaźnią. Wychodzę dwa przystanki wcześniej. Smród spalin to wręcz perfuma, przy śmierdzących współpasażerach. Mijam kioski z prasą i lukam co tam ciekawego widać. Kupuję gazetę z książeczką i maszeruję

Czekolada zawsze mile widziana

Grafika
      Czekolada w małych, dużych i jeszcze większych dawkach zawsze mile widziana. Smak... niepowtarzalny. A nikogo w końcu nie zaskoczę informacją, że jest niewiele osób na świecie które są w stanie oprzeć się czekoladowej pokusie. Wystarczy myśl o czekoladzie i u większości z nas pojawia się uśmiech na twarzy. A nie mówimy jeszcze o jedzeniu choćby kawałeczka :D W końcu daje ona szczęście, stawia na nogi. Dodatkowo jest uważana za afrodyzjak. A to wszystko za sprawą związków w niej zawartych. Naukowcy (jednak nie wiem czy amerykańscy:) dogrzebali się w niej grupy endorfin fenyloetyloaminy. To teraz wiadomo czemu mężczyźni przychodzą z czekoladkami... zwyczajnie bardziej uważali na chemii i biologii :D Endorfiny są to naturalne substancje osłabiające negatywny wpływ stresu, których ilość w organizmie zwiększa się dzięki czekoladowej zawartości magnezu, regulującego sprawność komórek nerwowych, cynku oraz selenu. Czekolada podnosi również poziom serotoniny we krwi, dzięki

Samo zdrowie, podobno

Grafika
      Nic tak nie działa na dobre samopoczucie jak pochwała. Kiedy słyszę coś w tym rodzaju „nie chcę zapeszać, ale ostatnio robisz zajebiście dobre sałatki”. Ego zaczyna rosnąć. Tak bardzo, że trudno wbić się w ciuchy. Niby ok, ale jakoś tak dziwnie.       W wolnej chwili siedzę i czytam sobie książkę. Ale trochę ciasno mi z tym ego na jednym fotelu. Nie zrzucisz bydlęcia, bo zaraz wraca. Chcąc nie chcąc, idę do kuchni. Ego głodne pochwał to trzeba czymś je nakarmić. I to nie sałatką. Kolejnymi pochwałami. Sałatka to skutek uboczny. Niby parę słów, które obiektywnie wypowiedziane (i nie próbujcie mi mówić, że jest inaczej) wpływają na subiektywne samopoczucie. Ot, taka pogięta ludzka psychika.       Jestem w kuchni. Zmieniam się z ninję i siekam warzywa, odmierzam przyprawy, knuję z dipem lub sosem, tak by podniebienie eksplodowało ze szczęścia. Tyle, że nie mam ustalonego przepisu. Improwizuję, szukam, eksperymentuję… i czasem osiągam niesamowity efekt. Ale jak go powt