Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Takie smaki się pamięta

Grafika
       Dzieciństwo to czas beztroski i zabawy. Małych i wielkich dramatów, które z czasem stają się anegdotami. Ten czas zostawia wiele wspomnień. Pierwsza jazda na rowerze bez asekuracji. Pierwszy sukces, pierwsza porażka. Ech, żebyśmy wiedzieli, że dorosłość to już inna bajka, to pewnie w tym stanie byśmy pozostali dłużej^^        Dzieciństwo to także smaki. Ich wspomnienia... Pamiętam, jak któregoś razu mama zrobiła placuszki pieczone na blasze. Cieplutkie, pachnące, posmarowane tylko masłem, które smakowały wybornie. Po wielu, wielu latach poprosiłam o ten smak raz jeszcze. Mama była mocno zdziwiona, że coś takiego pamiętam, a śmiech, który towarzyszył przy robieniu owych placuszków był tak wielki, że dom drżał w posadach. Placuszki, a dokładniej proziaki pojawiły się przed moim nosem ^^        Niedawno robiąc porządki w swoich szpargałach wpadł mi w ręce przepis na te placki. Ucieszyłam się. Znów mogłam skorzystać z okazji, by poczuć się jak kiedyś. Przepis tr

I po niedzieli

Grafika
      Otworzyłam oczy. Niedziela. Uff... uwielbiam zegarki, które pokazują dni tygodnia. Wypełzłam z domu. I udałam się w siną dal (dosłownie, była mgła). Na wyprzedaże za wcześnie, więc było kino. Obejrzałam film Clinta Eastwooda "Snajper" (normalnie "Amerykański snajper"). Mistrzowski film.  Wyszłam z kina zadowolona  i zastanawiałam się skąd kontrowersje na temat tego filmu. Nie rozumiem. Widziałam nie jeden film o tematyce wojennej, były bardziej brutalne i zdarzało mi się spuszczać wzrok, bo nie mogłam patrzeć na ekran (rewelacyjny i najbardziej przerażający film jaki widziałam "Idź i patrz"). Tak, tak jestem wrażliwa. Tu Eastwood pokazał historię człowieka, który odnalazł się w życiu jako snajper. Miał cholerną intuicję i wyczucie, przez co stał się legendą. Szkoda, że nie dane mu było cieszyć się życiem, kiedy odnalazł się już w roli ojca i męża i wyszedł na prostą... Nie, nie spojlerowałam. O tym człowieku kilka lat temu mówiono w mediach.       P

Buchnęła para i deser gotowy

Grafika
        Siedzę sobie zadowolona, szczęśliwa w swoim jestestwie. Czuje się jak w raju. Słońce muska mnie ciepłymi promieniami, przeciągam się leniwie, budzę się i ku swemu zdumieniu jestem na palmie. Ale jest cudownie. Wokół zieleń, piasek. Dla zmarźlucha mojego kalibru, to jest sielski widok^^  Tę idyllę psuje mi jedynie czyjeś spojrzenie. Rozglądam się za kimś, kto zakłóca mi ten spokój i spostrzegam, że  jakoś tak  podejrzliwie przypatruje mi się... kokos:) Zatem, jako osoba dobrze wychowana zawołałam    -Hello ziomuś, jak tam leci? a ten z obrażoną miną, że nic nie leci i że on on nie krowa i wydoić się nie da. A to pyskacz pomyślałam, boi się o swoje mleko, to trzeba będzie znaleźć sposób, aby ten płyn z kokosa wycisnąć. No, jak cytrynę to się raczej nie da, ale może jakaś dziurka w skorupie da kilka kropel. I już się zamachnęłam jakimś sprzętem, który nie wiadomo skąd znalazł się w moich rękach, i już z całych sił chcę walnąć kokosa... kiedy zadzwonił budzik. Ech, nie

Spacer w promieniach (kilku:) słońca

Grafika
"Dwie rzeczy są w życiu bardzo istotne: dobre łóżko i wygodne buty. Człowiek jest bowiem albo w łóżku albo w butach "                                                                                                                                    Marcel Achard         W niedzielę wyspałam się, ponieważ posiadam wygodne łóżko. A to, że mam wygodne buty pomogło mi w decyzji, by wstać i pójść na spacer. Zwyczajnie dla relaksu. Nie do pracy. Nie do sklepu po zakupy. I nie po to, by biegać po urzędach. Relaks, wypoczynek. Dla złapania dystansu, powietrza (choć pisze to mieszkanka wielkiej aglomeracji) i, o dziwo, kilku ciepłych promieni słońca.