Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2016

Bo zielono mi

Grafika
Kolor zielony jest kolorem natury, a głównym znaczeniem tej barwy jest równowaga. Podobno przebywanie wśród zieleni uspokaja. Mało tego, jeszcze regeneruje siły witalne. Jest to też kolor nadziei i z taką właśnie nadzieją wzięłam się za upieczenie zielonych babeczek. Równowaga we mnie była, bo paćka na babeczki zielenią biła po oczach to i  robota szła bardzo sprawnie. Co prawda nie wiedziałam, co też wyjdzie mi z tego wypieku, ale... z wielką nadzieją czekałam na wynik. I oto moja wiara w zieleń została nagrodzona, bo babeczki wyszły pierwsza klasa. Muszę przyznać znawcom barw, że faktycznie daje on uczucie spełnienia:)                         BABECZKI SZPINAKOWE składniki: 450 g - szpinaku mrożonego rozdrobnionego 3 jajka 1⅓ szklanki – cukru pudru 1⅓ szklanki - oleju 1/3 mąki ryżowej i 1 szklanka mąki bezglutenowej 2 łyżeczki - proszku do pieczenia zapach waniliowy 1 łyżeczka - cukru waniliowego wykonanie:   Szpinak rozmrozić, odcedzić z nadmiaru wody i w ra

Brownie w całkiej nowej odsłonie

Grafika
Nie mając ciekawszych pomysłów spędzenia wolnego czasu, postanowiłam otworzyć moje magiczne pudełeczko „na później”. W owym pudełku znajdują się różne rzeczy. Przede wszystkim przepisy pospisywane na różnych kartkach, paragonach czy serwetkach. Są to przepisy moje, jak i innych. Zwolniłam blokadę. Uruchomiła się maszyna losująca. Komisja w składzie mojej osoby pilnowała przebiegu. I… Szczęśliwym przepisem wylosowanym do realizacji okazał się brownie z czerwonej fasoli. Zrobiłam ciacho. Dumna z siebie, ugryzłam kawałek. Nie mogłam uwierzyć. Ego się skurczyło. Ugryzłam drugi kawałek, a ego jeszcze mniejsze. No niby zjeść się da, ale to co miało urwać, nawet nie poruszyło. Fail! Po całości. Zwykle mam nosa do przepisów, ale tym razem mój nosek wprowadził mnie w maliny. Znudzonym wzrokiem patrzyłam na ten placek… Popiłam kawy. Znów spojrzałam. Miałam ochotę rzucić ciastem do kosza za trzy punkty. Stwierdziłam, że go uratuję. Tak też powstał mały torcik. BROWNIE Z FASOLĄ I KREMEM CZE

Trening przedurlopowy

Grafika
Posprzątałam biurko i pojechalam na wybrzeże na trening przedurlopowy. Poleżałam nawet na plaży. Co prawda nie byłam statystyczną plażowiczką, bo nie miałam parawanu. Do wody nie odważyłam się wejść. Moczyłam stopy i czułam się jak na krioterapii. Później uznałam, że byłam w Rzymie i wystarczy. Zatem odwiedziłam stare, znajomy kąty ;)