wtorek, 19 kwietnia 2016

Dobre obyczaje... a co to?

Dawno, dawno temu żyli sobie ludzie... a potem z tymi ludźmi coś się stało. Mimo że, zwą się cywilizowanymi i kulturalnymi obywatelami naszego wspaniałego kraju, są zwyczajnie nieokrzesanymi troglodytami.


O czym ja tu, a o tym, że zanikają w narodzie zwykłe ludzkie i grzecznościowe zachowania. Uczono mnie, że starszym należy ustąpić miejsca, że aby przejść, należy powiedzieć "przepraszam", że najpierw się wychodzi, a następnie można wejść, że zwykle idziemy po prawej stronie i wiele jeszcze innych zachowań, które raz -  ułatwiają życie, dwa - są czymś tak naturalnym, jak oddychanie itd. itd.

Teraz uczą chyba inaczej lub w ogóle tego nie robią.

Idąc chodnikiem to w zasadzie powinnam iść po murze, jak Spiderman, aby przepuścić idących z naprzeciwka. Takie zombie ma w dupie, gdzie i jak idzie. Gapi się w tego smartfona, jakby tam były wskazówki jak stawiać nogi, żeby się nie przewrócić. Zjeżdżając lub wjeżdżając schodami ruchomymi, to muszę stać jak reszta, bo brak miejsca dla tych co lubią (mimo, że te schody jadą) używać własnych nóg. W tramwaju bądź autobusie, też nie sposób przebić się przez drzwi, bo pomimo, że ktoś jedzie całe 18 przystanków, to musi trwać przy  wejściu/wyjściu i nie przesunie się w głąb pojazdu. Nie wiem, może liczy ile razy się otwierają drzwi.

Co jeszcze?
Rozmowy przez telefon. Drze się taki delikwent do tego cuda. Wszyscy muszą wiedzieć, że jego szef to cymbał. Szczególnie w autobusie.

Palenie papierosów. Wszędzie gdzie się tylko da. Idzie to to, nie dość, że śmierdzi to jeszcze truje.

Inhalacja elektronicznymi papierosami. Niby lepiej, ale na ulicy jakoś się nie inhaluje. Delikwent odczuwa potrzebę dopieszczenia płuc najczęściej w autobusie, windzie.

Gadanie w kinie. Ja rozumiem, w teatrze, ale w kinie sufler nie jest potrzebny. Delikwencie! Aktorzy cię nie usłyszą!!! Powaga!!!

Ruchome schody. To też rozumiem, sterani życiem małolaty nie mają siły ruszać nogami. Spoko. Ale wiecie co? Chyba tylko w Polsce na ruchomych schodach się stoi, a jeżeli już stoisz to bądź łaskaw delikwencie swoją osobowość trzymać po prawej stronie, by tacy sportsmeni jak ja dali upust energii i myknęli.

A koniec wisienka na torcie. Stoję sobie w sklepie przy półach z płytami, a że byłam ze znajomym to przejście lekko zablokowaliśmy. Oglądamy płyty i kątem oka widzę, że zbliżają się dwie osoby. Co robi normalny człowiek? Ano, mówi magiczne słowo "przepraszam" i przechodzi dalej. Ale nie tamci. To pewnie uwłaczałoby ich godności lub nie znają znaczenia wspomnianego słowa. Oni zawrócili i obeszli regał, aby podejść do tych półek z drugiej strony.

Słowo "przepraszam" nie uwłacza.  Pokazuje jedynie, że jesteśmy normalnymi, kulturalnymi, dobrze wychowanymi i cywilizowanymi ludźmi. Czy po to schodziliśmy z drzew, aby teraz dziczeć? Uczmy się. Dlaczego ktoś z zagranicy mówi "excuse me" i nie czuje się z tym źle?

Oczywiście są takie sytuacje, że ktoś wstał lewą nogą, jest zły z jakiegoś powodu lub bez powodu, ale, kurczę, nie wszyscy na raz i nie codziennie. Dlatego bądźmy dla siebie bardziej grzeczni.

Miłego dnia Wam życzę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz