Trening przedurlopowy

Posprzątałam biurko i pojechalam na wybrzeże na trening przedurlopowy. Poleżałam nawet na plaży. Co prawda nie byłam statystyczną plażowiczką, bo nie miałam parawanu. Do wody nie odważyłam się wejść. Moczyłam stopy i czułam się jak na krioterapii. Później uznałam, że byłam w Rzymie i wystarczy. Zatem odwiedziłam stare, znajomy kąty ;)












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Terapia na wiosenne przesilenie

Mała przerwa w pracy krzywdy nie czyni

Jeszcze 4 dni i... wolne